środa, 14 października 2015

Zgniłozielony

Błagam, powiedzcie, że Wam też przytrafiają się takie sytuacje. Jechałam z Polą do lekarza na badania kontrolne. Od rana już wszystko fruwało próbując ułożyć się w konstelację "Gotowe". Książeczka zdrowia, książeczka szczepień, kocyk, jedzenie, pieluchy, kurtki, czapki, rękawiczki i tak dalej. Pobiegłam po wózek, zainstalowałam w nim śpiworek i nagle okazało się, że jeśli natychmiast nie wyjdziemy, to przegapimy S-Bahn i porządnie się spóźnimy. Wyszłyśmy więc. Biegnąc na dworzec zrobiłam jak zwykle w myślach szybką analizę. "Wszystko mamy" - stwierdziłam z zadowoleniem. Wchodząc do windy, już na peronie, spojrzałam w dół i zamarłam. Na nogach miałam swoje prastare, rozklekotane, najokropniejsze buciory ogrodowe, których kolor, niegdyś czarny, zielenił się zgniło dawno już skoszoną trawą.


Odważyliśmy się na eksperyment. Przenieśliśmy Poli łóżeczko z naszej sypialni do pokoju Nata. Mały trening mieliśmy już na urlopie. Jak dotąd same plusy. Pola przespała dziś pierwszy raz całą noc. Modlę się, żeby to nie był przypadek. Śpią oboje spokojnie. Nat bardzo się cieszy z towarzystwa i czuje się za siostrę odpowiedzialny, podaje jej smoczek i przytulanki, a rano nawet czyści jej zęby silikonową szczoteczką. Oświadczył też, że będzie w nocy robił dla Poli mleczko. Na koniec plus największy. Od kilku dni rano, zamiast Nata marudzącego "chcę jeszcze spać" słyszymy radosny śmiech dzieci. To był strzał w dziesiątkę!

4 komentarze:

  1. :)) Gratulacje udanego eksperymentu:) Czasem strach coś zmienić, a po wszystkim śmiejemy się z siebie, że tak się baliśmy!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :) To rozwiązanie miało być tymczasowe i miało ułatwić nam szykowanie pokoiku Poli, ale zdaje się, że tak pozostanie długo dłużej. Dzięki za komentarz :)

      Usuń
  2. oczywiście że się zdarzają - ja do ślubu jechałam limuzyną w pięknej powiewnej ślubnej sukience a pod nią.............. gruba wełniana spódnica, której w pośpiechu i w roztargnieniu po prostu jakoś nie zdjęłam, szarpałam się z nią w limuzynie pękając ze śmiechu, a eksperyment - oby już tak zostało, aż pokoik będzie gotowy, same plusy - wszyscy zadowoleni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, niezła historia :D I pocieszenie dla mnie. Pozdrawiamy!

      Usuń