piątek, 31 lipca 2015

Lipiec 2015

Dziwny to był miesiąc. Dwuwarstwowy. Jak czekoladowo-cytrynowy tort. Raz bawiliśmy się w złocistym piasku nadmorskim, to znowu babraliśmy się w brudzącej ziemi w ogrodzie. Po długich dniach wypoczynku, przyszła pora na, od wielu miesiący odkładany, projekt budowlany. Prawie udało nam się go skończyć. Jeszcze parę machnięć łopatą i czas siać nową trawę w poprzecinanym bliznami ogrodzie. I słuchać jak rośnie.
Czy sierpień da nam trochę więcej okazji, by poleżeć pod jabłonką, powygrzewać się w słońcu, polenić, poczytać, pomyśleć? Oby.
Na blogu kilka niewielkich zmian i jedna zawiązana współpraca z szybko rozwijającym się portalem Polskie Mamy Świata.
Rekordy popularności pobił w tym miesiącu wpis o Gościeszynie. Bardzo się cieszę, że tyle osób usłyszało o tej pięknej miejscowości. Post pisany był w ramach projektu Klubu Polek (projekt trwa nadal, zachęcam do śledzenia tutaj) i wspomóc miał zbiórkę pieniędzy na hospicjum dla dzieci. Jeśli ktoś z Was miałby jeszcze ochotę dołożyć cegiełkę, można to zrobić tutaj.
Wybaczcie, że dzisiejszy wpis przypomina nieco ogłoszenia parafialne. Wena bywa kapryśna i nie lubi być stawiana między mopem a łopatą. Dla odwrócenia uwagi od marnego tekstu, spora porcja zdjęć. :)
Cudnego weekendu Wam życzymy. Takiego bez łopat i mopów, za to z wieloma uśmiechami, gilgotkami i stadem gumimisiów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz