poniedziałek, 11 maja 2015

Skarby

Ja też jestem takim Polem. Intruzkiem w rajtuzkach. Mam starszego o niecałe trzy lata brata, któremu bez pytania wpakowałam się w życiorys. Papa czyli S. ma o tyle samo starszą siostrę. W zasadzie nie było u nas mowy o innej konstelacji.
Kiedy w pracy oznajmiłam, że jestem w ciąży z drugim dzieckiem, kolega postukał się w czoło. Miał rację: źle zaplanowałam, źle obliczyłam, źle wykalkulowałam. Gdybym poczekała jeszcze kilka miesięcy, dostałabym nową umowę, a tak, trudno. Trzeba było się z pracą pożegnać. Tylko wiecie co? My nie kalkulowaliśmy wcale. Uznaliśmy, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Pracę znajdę inną, może lepszą, może bliżej? Kto wie, czy nowa umowa byłaby na stałe. Pewnie nie, i znów miałabym argument, by odczekać, by przesunąć. A Nat byłby starszy i różnica wieku między dziećmi coraz większa. Nie mogliśmy też być przecież pewni, że od razu się uda. Znacie to powiedzenie Woodego Allena? "Jeśli chcesz rozśmie­szyć Bo­ga, opo­wiedz mu o twoich pla­nach". No właśnie. 
Mam sąsiadkę Sylwię, która co jakiś czas przychodzi pod pretekstem wypicia ze mną kawy pobawić się z dziećmi. Trzymając Polę w ramionach opowiada Natowi bajki. Rozpieszcza go. To od niej dostał pierwszego w życiu lizaka (i dziesięć kolejnych), jajko niespodziankę wielkości głowy, policyjne auto. Sylwia zwierzyła mi się raz, że zawsze chcieli mieć więcej dzieci, ale myśleli, że ich na nie nie stać. Mają więc nastoletnią córkę jedynaczkę, która całymi dniami siedzi zamknięta w swoim pokoju, gdzie komputer, telewizor, gry i telefon. Mają też piękny dom i pedantycznie wypielęgnowany ogród. W zeszłym roku wybudowali w nim basen.

Leżałam dziś z zasypiającymi dziećmi w łóżku. Nat obejmował Polę w pasie. Kiedy już myślałam, że zasnęli, że doczekałam się w końcu dwóch wieczornych godzin dla siebie, Nat zahuczał cichutko: "huhuuu!". W półmroku zobaczyłam, jak krąglutkie poliki naszej dziewuszki podjeżdżają do góry i usłyszałam jej chochlikowy chichot. Momentalnie przypomniało mi się nasze zasypianie, Braciszku, te nocne opowieści, zagadki, wygłupy, wyprawy po omacku po zabawki, zawsze zbyt głośne biegiem wracanie do łóżka i udawanie, że już śpimy, kiedy czujne oko Mamy pojawiało się w szparze uchylonych drzwi. 
Nie żałuję utraconej pracy. Nie żałuję kariery, figury, spokoju, zerwanych przyjaźni. Żałuję tylko, że tak niewiele bezcennych wspomnień z dzieciństwa przetrwało w mojej głowie. Że większość z nich gdzieś pogubiłam biegnąc, klucząc, podskakując. Mam nadzieję, że one gdzieś tam sobie leżą i czekają. Że odnajdę je pewnego dnia w bębnieniu deszczu o ściany namiotu, w bieganiu boso po trawie, w zapachu konwalii i bzu, tak jak odnalazłam dzisiaj w tłumionym chichocie rozjaśniającym ciemność.


12 komentarzy:

  1. Super tekst siostrzyczko:)) Tez doskonale pamiętam takie chwile, choć niewiele ich już w głowie zostało. Jeśli chciałaś mnie zdołować to Ci sie udało ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co? Tobie też niewiele? A myślałam, że będziesz dla mnie głównym źródłem badań archeologicznych! ;) Absolutnie nie chciałam Cię zdołować, wręcz przeciwnie! :*

      Usuń
    2. Najlepiej się kopie na wykopaliskach więc pewnie jak sobie u rodziców usiądziemy i powspominamy to jeszcze nie jedno wykopiemy wspólnie:)) A zdołowałem się bo my zaczęliśmy kalkulować i rozmyślać i szansa przeszła koło nosa :((

      Usuń
    3. Najpierw przeczytałam: "Najlepiej się kopie na... wykopkach" i zaraz mi się wykopki przypomniały, i Ta, co na nie idzie, jakby dziś, jakby teraz jeszcze. Widzisz Ją? W szarej spódnicy do kolan, z kobiałką w ręku. :)))
      To działa! Koniecznie umówmy się na wspomnieniowe wykopki!

      Usuń
    4. Kopce :)) najlepsza impreza jesienią :)) Kurcze widze je jak na zdjęciu i nawet czuję ich zapach!!! (słoma i pyrki :))) działa nawet przez neta widzisz? ;]

      Usuń
    5. haha, może masz rację, co do tego obciachu, przenieśmy się lepiej na skype ;) :*

      Usuń
  2. Pobeczałam się.
    Piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mili Droga, Ciebie też tam widzę, odnajduję w śpiewaniu na głosy i w... lalkach Barbie :D

      Usuń
  3. Wierzę mocno w to, że podjęłaś dobrą decyzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, czasami dopiero po latach widać to wyraźnie. Ale do tego czasu... ;)

      Usuń
  4. Bardzo chetnie wezmę udział w tym kopaniu, już zużyłam opakowanie chusteczek, więc co to będzie ..........................., ale co tam, Thomas, Kaha, Mili i ja - czy sie doczekam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczekałaś się, Mamo! 1,5 roku później, na literackim spotkaniu wujka Marka! Byliśmy wszyscy. :*

      Usuń