wtorek, 17 lutego 2015

Życie na raty

Nie lubię marudzenia. Naprawdę nie. Nudzi mnie i denerwuje narzekanie. Jeśli Was też, to spokojnie przeskoczcie kolejny akapit, bo nie będzie zabawy i nie będzie się działo. Będzie za to siedziało i biadoliło.
Zanim moim hobby stały się pieluchy, kaszki i mleko nie potrzebowałam kawy. Energii starczało mi na cały dzień, który trwał często do trzeciej w nocy. Teraz wymiękam już o dziesiątej. Rano. Kiedy dzieciaki ubrane, umyte, nakarmione, budzi się we mnie kawopijca. Włączam ekspres, żeby był gotowy jak polulam, polutam i pokoloruję czyli jakieś trzy godziny później. Dolewam wody i wsypuję kawę, ale jeszcze jej nie robię. Nie lubię zimnej, a znów trzeba przewinąć i nakarmić oboje. Karmię i przewijam. Buduję zamek, jadę autem, podaję smoczek i smoka. Myślę sobie (a jest już nagle piąta) że teraz to na kawę zasłużyłam. Usypiam więc i odkładam delikatnie do kołyski. Natowi, pełna wyrzutów sumienia, baję włączam. No! Pstryk i leje się kawusia do kubeczka. Szybciej, szybciej, poganiam w myśli. Łapię kubek, gazetkę i zasidam. Kątem oka widzę trzęsienie ziemi w kołysce. Ignoruję. Nat wstaje i nadal gapiąc się w ekran idzie w moją stronę. Chowam się za gazetą, ale on mnie znajduję i "chcę siku" oznajmia. Odkładam kawę, odkładam lekturę i przynoszę nocnik. Zasiadam i wstaję zaraz znów, bo do trzęsienia ziemi Pol dołączyła wycie syreny. Uciszam, uspokajam i pędzę do kawy. Po drodze potykam się o nocnik i wylewam jego zawartość na podłogę. Sprzątając staram się nie klnąć zbyt głośno. Zimną kawę wylewam tam, gdzie miały się znaleźć siuśki syneczka.
Koniec.
Wiem, że takich świadectw powstało już setki. Że znacie, czytaliście, a nawet przeżyliście. Ale myślę sobie, że jak przeczytacie raz stopierwszy, może w końcu do was dotrze, może zrozumiecie jeden z drugim, jaką udręką, jakim wyzwaniem jest wymyślanie ciągle nowych tematów na tekst!

kawa w Paryżu
 Niech was nie zmyli pozorny spokój. Tam wystaje coś spod stołu!

2 komentarze:

  1. cha cha..........to i tak MAMUSIU są najpiękniejsze chwile w Twoim życiu,więc mam nadzieję,że się do nich,czyli tych chwil uśmiechasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, szczególnie jak jest u nas Babcia i przejmuje dowodzenie ;):)

      Usuń