czwartek, 19 lutego 2015

Wesołego ryjka!

Napisał Nat (lat 3)

Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Jak mam nie wierzyć, skoro przydarzyła mi się ona już kilka razy. Od pierwszego wejrzenia pokochałem na przykład czekoladę, lody, lwa, mój czerwony autobus od Dziadka, no i oczywiście Baby Polę. Od pierwszego spojrzenia pokochałem też Wesołego Ryjka. Uwielbiam wprost, kiedy zasiadam wieczorem, już w szlafroczku na moją Kanapę Do Czytania i Mama pogodnym głosem Ryjka zaczyna czytać: "Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek." Od tego zdania zaczyna się każda z wielu opowieści uśmiechniętego prosiaczka. To zdanie porywa mnie natychmiast w świat Ryjka i jego przytulanki żółwia i zawsze zapominam, że zaraz trzeba iść spać. 
Ryjek jest czasem bardzo głupiutki i razem z Mamą głośno śmiejemy się z jego przygód i zwariowanych pomysłów. Każda historyjka kończy się życiową mądrością małej świnki. Na przykład: "Dziś dowiedziałem się, że jak ktoś nie wie, co robić, to powinien sobie znaleźć kogoś drugiego, kto też nie wie, co robić. Bo dwoje takich ktosiów może zrobić bardzo, bardzo dużo." Uważam, że to bardzo życiowa sentencja.
Zabawny ten Ryjek. I że tak bez kompleksów, bez krzty samokrytyki opisuje te swoje głupotki. Tak sobie myślę, że byłby świetnym blogerem.


Nat i Pol życzą wam wesołego ryjka! :)))
  • "Wesoły Ryjek" i "Wesoły Ryjek powraca", Wojciech Widłak, il. Agnieszka Żelewska, wyd. Media Rodzina. Nasza ocena: 5/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz