poniedziałek, 2 lutego 2015

Półszkopy

Napisał Nat (lat 3)

Siadamy, ja na nocniczku, Mama na kibelku i już widzę, że szykuje się pogadanka o życiu.
- Wiesz Nat, co mnie boli? Tak naprawdę boli, że w nocy czasem spać nie mogę?
- Nóżka? - próbuję zgadywać.
- Boli mnie ta odwieczna, dziedziczona, ślepa nienawiść. Ta bezrefleksyjna, bezkrytyczna niechęć do... Niemców.
Zrobiłem wielkie oczy  - Do Papusia!?
- Dam ci przykład. Po ostatnich ćwierćfinałach w piłce ręcznej, kiedy to Polacy przeszli dalej, a Niemcy odpadli, u mojego znajomego na FB pojawił się taki oto post: "Nie wiem co mnie bardziej cieszy, nasza wygrana czy porażka szkopów".
- Ale co to jest "szkopów". "Szopów" to wiem, ale...
- Moja chrzestna nie mówi o Papie inaczej, jak "ten twój Niemiec". No co to jest w ogóle za definiowanie ludzi przez narodowość?! - Mama się rozpędziła i zatrzymała nagle - Nat, ja się boję, że jak wy do dziadków do Polski na wakacje pojedziecie, to was dziecioki we wsi gnębić będą i od szwabów wyzywać. 
Cisza.
- A wiesz, Natuś co jest najgorsze? Że ja też dokłanie taka byłam. Nas tak po prostu wychowano. Od dziecka karmiono... U nas w bajkach, opowieściach zły był zawsze wilk, diabeł i Niemiec. Czytaliśmy Baczyńskiego, Borowskiego, Grudzińskiego, (to niestety nie bajki) oglądaliśmy "Czterech pancernych", "Klosa" i eleganckich niemieckich staruszków wysiadających z luksusowych autobusów. Niedzielny obiad jadało się pod Matejki "Bitwą pod Grunwaldem". Tą wrogością się po prostu mimowolnie nasiąkało. Bez możliwości zweryfikowania wyobrażeń - tu Mama chyba zauważyła, że liczę kafelki, bo zawinęła szybko myśl - I wiesz co, Papa przestał być dla mnie szwabem dopiero tuż przed pierwszym pocałunkiem, kiedy to wszystko powyższe nagle przestało się liczyć. Kiedy w końcu stało się dla mnie tym, czym jest. Historią.
Mama zakończyła z uśmiechem i pstryknęła mnie w nosek, co bardzo lubię, choć udaję, że nie.
- Powiem ci jeszcze na koniec, Nat, co to jest ten "szkop". To jest dla mnie najbliższy i najukochańszy człowiek na ziemi. A wy jesteście moje najwspanialsze półszkopy.
Spłukaliśmy, zgasiliśmy światło i poszliśmy się bawić.


 Trzej pancerni, pies i... Lolek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz