sobota, 10 stycznia 2015

Ty bałwanie!

Napisał Nat (lat 3)

Już przestałem wierzyć w istnienie śniegu. Co rano zrywałem się z łóżka i pędziłem do okna, ale nie widziałem żadnych zmian. I w końcu, pewnego poranka pojawił się! Przykrył wszystko, drzewa, auto, piaskownicę i wszystkie kopce kreta na trawniku. W końcu Papa przestał mówić te różne słowa, za które Mama kopała go w łydki. 
Ja byłem przeszczęśliwy! Nie wiedziałem czy najpierw siadać na sanki, czy lepić bałwana, czy może rzucać śnieżkami w Polę. Na szczęście Papa stwierdził, że nie wiadomo jak długo ten śnieg poleży, musimy więc zrobić wszystko od razu. Miał rację. Nasz drugi bałwan-misiu stopił się, zanim zrobiliśmy mu zdjęcie. 

Szybciej, szybciej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz