piątek, 3 lutego 2017

Styczeń 2017

Napisała Pol (2 lata)

Styczeń to najgorszy miesiąc w roku. Mówię Wam. Może i pierwszy, ale raczej w znaczeniu "pierwszy lepszy". Chociaż nie, słowo "lepszy" wzbudza tu mój zdecydowany sprzeciw. Poczekajcie, niech sobie jeszcze raz tupnę nóżką i zaraz Wam opowiem co i jak. 
Zaczęło się od tego, że w styczniu Nat ma urodziny. Miał je więc również i tym razem. Cieszył się jak dziecko, przeżywał i świętował aż trzy razy: w poniedziałek w domu, z rodzicami, potem w przedszkolu, dokąd zabrał upieczone przez Mamę ogromne czekoladowe ciasto (napisałabym "placek" ale to podobno gwara, a ja jestem miastową dziewczynką), a potem jeszcze w weekend, kiedy przyjechali goście i obsypali go prezentami, tortami i stolatami. A ja co? Musiałam na to wszystko patrzeć wiedząc, że moje urodziny są dopiero w październiku. W październiku! Jeśli liczyć potraficie, szybko zorientujecie się, że październik od stycznia odległy jest jak nocnik od łóżeczka w pół styczniowej zimnej nocy. No więc Nat, ten ważniak i pięciojużlatek promieniał cały tydzień, a mi nie pozostało nic innego, jak niewinny sabotaż metodą głośnego zaznaczanie mojej, więzami krwi uzasadnionej, obecności. 
Kiedy już myślałam, że wszystko wraca do normy, rodzice wymyślili jakiś głupi urlop. Wlekli nas pół dnia samochodem, by potem przez kilka dni ubierać w eskimoskie skafandry, w których nie mogłam się ruszać i taszczyć przez śniegi. I tutaj znów skandaliczna niesprawiedliwość. Nat miał do wyboru: narty, wyciągi, sanki, bałwany, łyżwy, park dinozaurów, strzelanie z łuku i tak dalej, a ja mogłam tylko tkwić na sankach lub w wózku i czekać na niego jedząc oscypki, których nie lubię. Ale pamiętajcie: gdy nie macie wyboru, to go sobie stwórzcie! Tak pomyślałam i bardzo donośnie zaczęłam domagać się równouprawnienia wrzeszcząc, kopiąc, demolując. Czy skutenie? Na tyle, że wszyscy tracili dobry humor i Nat nie mógł już za bardzo cieszyć się swoimi atrakcjami. No!
Od kilku dni jesteśmy w domu i choć Luty dopiero się zaczął, niech lepiej uważa, co mi oferuje. Bo jak nie, znów do Was napiszę i równo zmieszam go z błotem, które zostało z Natowych Bałwanków. Trzymajcie się, Placki!

Zagadka: Jakie dwa stworzenia ukrywają się wśród drzew?



7 komentarzy:

  1. Haha rewelacja! Umiesz się w ten mały rozumek "wbić" widzę! Jestem 100% pewien, że tak właśnie kombinuje ta mała cwaniara ;)) Ale i tak słodziak:(*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak... jak akurat nie wrzeszczy, kopie, demoluje. ;)

      Usuń
  2. Trzymaj się, Pol, nie daj się, jesteśmy z TOBĄ, też byliśmy młodsi albo najmłodsi w domu - przerąbane, wiemy coś o tym, tak że głowa do góry i mocniej tup nóżką, nawet obiema, czekamy na wpisy, czy coś się zmieniło, buźka

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu, już jakiś czas mnie nie było U Ciebie na blogu i zapomniałam o sposobie narracji, jaki stosujesz. Przez to zastanawiałam się, dlaczego nie możesz się doczekać urodzin, kiedy przeciętna matka dwójki dzieci, chciałaby o nich zapomnieć i je z kalendarza wymazać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli myślałaś, że to pisałam ja?! Ojej, może to powszechne i wszyscy teraz myślą, że nocami używam nocniczka?!? Ściskam! :)

      Usuń
    2. No miejmy nadzieję, że są uważniejszymi czytelnikami niż ja ;)

      Usuń