sobota, 28 stycznia 2017

Tu i wtedy

Karpacz znałam na wylot. Nic dziwnego, jeździliśmy tam w każde zimowe ferie i niemal w każde wakacje letnie. Zielony maluch, który mieścił dosłownie wszystko, toczył się wesoło wyboistymi drogami, a nasza czwórka podskakiwała przy tym zupełnie nie do rytmu śpiewanych piosenek. Piosenki to były najczęściej dziarskie, harcerskie, zapowiadające dzikie przygody na łonie natury. 
Wspomnień z tych wypraw mam setki. Kiedy otwieram szufladkę z napisem "Karpacz", wysypują się z niej obrazy, wrażenia, zapachy, krótkie scenki, wszystko pomieszane, bez dat i ciągłości przyczynowo-skutkowej czy też jakiejkolwiek innej. Intensywny smak jabłkowych mentosów, które pochłanialiśmy bez opamiętania, mroźny zapach gór i śniegu, lis na głazie o zachodzie słońca, łuszczący się pomarańczowy jamnik przyklejony na oknie spożywczaka, spory kamień w kształcie głowy taszczony aż ze Śnieżki, majtające, udające beztroskę, nogi podczas jazdy kolejką linową... Mówiąc krótko: cała kupa bezcennych, najdroższych, wyjątkowych i tylko naszych przeżyć.
Sami rozumiecie, że przywiezienie do Karpacza Nata i Poli było tylko kwestią czasu. Czasu teraźniejszego, bo jesteśmy tu i teraz. Łazimy, zwiedzamy, chłoniemy. Ja podwójnie, za teraz i za wtedy. Węszę, tropię, szukam śladów. I znajduję. Okruchy, mgnienia, klisze, które mi się nakładają, zamazują łzami wzruszeń. 
Wiele się tu zmieniło, a i ja spoglądam z innej wysokości. Jamnik złuszczył się bez reszty razem ze spożywczym, pensjonat, w którym wtedy najczęściej mieszkaliśmy zmienił kolor z szarego na zielony, ale stoi, chodniki głównej ulicy zrosły się w deptak, po którym snuję się zdziwiona, coraz boleśniej zdziwiona, że saneczki tak ciężko uciągnąć. Przecież ja ciągle jeszcze na nich siedzę!

Tu i wtedy

Tu i teraz

6 komentarzy:

  1. Rewelacja! Mam łzy w oczach ;p Cudnie była tam wrócić po latach, choć tak wiele się zmieniło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, musimy jeszcze wszyscy razem. Tylko w malucha już raczej nie wejdziemy. :)

      Usuń
  2. Tez znam Karpacz na wylot i całe Karkonosze, powspominałam nieco dzięki Tobie. Dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Cała przyjemność po mojej stronie. Odkąd w centrum Karpacza jest tunel, wyrażenie "znać na wylot" nabrało nowego znaczenia. ;)

      Usuń
  3. Wiesz, że nigdy nie byłam w Karpaczu? Cudne masz wspomnienia. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, sądząc po Twoim zdjęciu nie miałabyś czego szukać wśród tak małych górek ;) Pozdrawiam równiez!

      Usuń