wtorek, 1 listopada 2016

Październik 2016

Napisał Nat (lat prawie 5)

Powiedzieć, że to był długi miesiąc, to nic nie powiedzieć. To był miesiąc jak rok! Różnorodny pogodowo, przygodowo i poglądowo. Zaczął się on długim weekendem (3. paździrnika to w Niemczech święto wolne od pracy, Dzień Jedności Niemiec). Pogoda była cudowna, więc wybraliśmy się na długi spacer do pięknego Treptower Park. W niedzielę Mama ubrała się na czarno, zrobiła gniewną minę, choć Polunia nic nie zbroiła, i wyszła. Nie odniosłem wcale wrażenia, żeby świętowała.
W październiku zacząłem i... skończyłem chodzić na zajęcia logopedyczne. No ja nie wiem, z tą panią, która miała mnie uczyć mówić w ogóle nie mogłem się dogadać. To wcale nie było cool, kiedy Pol komunikowała (no dobra, może i czasem kwiknęła), a pani pedagog zatykała uszy i mówiła z odrazą, że nie może tego znieść. No sorry, ale z kimś takim nie będę gadał. Wolę z Polunią.
W połowie miesiąca miała miejsce premiera spektaklu, nad którym Mama i jej koleżanki pracowały już od dawna. W końcu! Mama wyraźnie wyluzowała i przestała o najdziwniejszych porach dnia i nocy porywać się nagle do tańca śpiewając tą śmieszną piosenkę o roztańczonych nogach. Raz zacząłem ją śpiewać i ja, w przedszkolu, nogi tańczyły mi same i było to nawet przyjemne, ale potem wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli. Voilà!
Tydzień później przyszło najlepsze - nasz wyjazd do Polski! Najpierw wieczorek autorski Wujka Marka, na którym prezentował on swoją książkę i bardzo zabawne wiersze. Niestety, w pewnym momencie skupionej ciszy mój wóz strażacki zaczął wyć i musieliśmy z Polem iść do sali zabaw. Wiecie, gasić pożar i takie tam. 
Na drugi dzień były Poli urodziny! Nie muszę Wam chyba opowiadać? Tort, prezenty, śpiewy, zabawy, śmiech. Mała była przeszczęśliwa! My zostaliśmy u Babci i Dziadka na wakacjach, a rodzice wrócili do Berlina pracować. Od soboty jesteśmy znów razem i ciekawie zerkamy na Listopad. Czy będzie równie wspaniały? Tschüss!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz