sobota, 30 kwietnia 2016

Kwiecień 2016

Napisała Pol (1,5 roku)

Nat powiedział dziś, że już nie jestem jego przyjaciółką i nie będzie się ze mną bawił. Powiedział tak po tym, jak porwałam jego parasol-żabkę i zaczęłam uciekać, ale się potknęłam i wpadłyśmy obie (parasolka i ja) do kałuży. Jak widzicie, parasolka nie uchroniła mnie przed zmoknięciem, czyli jest zepsuta. Nie rozumiem więc, o co tyle szumu.
Nat bywa jednak uparty i faktycznie mnie unika. Najwyraźniej nie pamięta już, jak podarowałam mu moją piękną szyszkę. Jak pogłaskałam go po upadku z przedszkolnej zjeżdżalni, kiedy to rozciął sobie wargę. Jak bawiliśmy się w chowanego i ja zawsze pokazywałam mu, gdzie mama się schowała. Nie liczą się już dla niego moje codzienne, staranne buziaki i wymachy rączką, kiedy rano odjeżdżaja z papą rowerem. Zapomniał kompletnie, zdaje się, o malinkach wyjadanych na wyścigi z jednej miski i wspólnych skarbach schowanych w naszym ogrodowym domku. Nie dba o wspólne przygody na basenie i placu zabaw...
Trudno.
Błagać go nie będę. Ale niech nie myśli, że dojem po nim szpinak i że będę siedziała cicho, kiedy z wypiekami na twarzy oglądać będzie 101 dalmatyńczyków. Nie, akurat wtedy pogram sobie na bębenku. Koniec z jednostronną dobrocią. Schluss damit! Obraza majestatu i foch!
Przynajmniej do maja.


2 komentarze:

  1. rzeczywiście obrażony, nawet się bułeczką nie podzielił, sam wcina.....Poczekaj Polumiu aż bedzie szpinak na obiad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielił się, podzielił. Polunia już zjadła :D

      Usuń