czwartek, 21 kwietnia 2016

Gdybym

"Żal to obrazy, których nie można zobaczyć, a które mimo wszystko trzeba w sobie nosić."
                                                                                         (Herbjorg Wassmo "Księga Diny")

Myślicie sobie czasem o waszym życiu alternatywnym? Ja bardzo często. Zastanawiam się wtedy, jaka, gdzie i z kim bym była, gdybym np. nie wyjechała z Polski, poszła do innej szkoły, nie zdecydowała się na wyjazd do Berlina, za to odważyła na ten do Warszawy, gdybym w którymś momencie skręciła w prawo, a nie w lewo.
Czasem widzę się, jak lśniącym autem pomykam przez Polskę, z rozwianym włosem, elegancka, ze skórzaną teczuszką. Należę do zarządu międzynarodowej sieci hotelowej i to należenie wychodzi mi bezbłędnie.
Innym razem, (tak, to naprawdę był mój sen) po pracy polegającej na czytaniu książek, zamykam drzwi wiejskiej, zapomnianej biblioteki, w której od czasu do czasu urządzam poetyckie wieczory autorskie, na które nikt nie przychodzi. Drogą przez pola, w zwiewnej sukience, z książką w ręce wracam do skromnej chatki pod lasem.
W kolejnej wizji tkwię w burzliwym związku, który co prawda się ziścił, ale skazał mnie na wieczny roller coaster, niestabilność, psychiczną zależność. Życie pełne wzlotów i upadków, zwątpień i uniesień, ale na pewno porywające i inspirujące. Jeśli oglądaliście "Vicky Cristina Barcelona", to wiecie o czym mówię. Po latach napisałabym o tym książkę...
- Mamo, Polunia mi psuje! - spadam nagle w sam środek bitwy o klocek.
- Już jadę na pomoc, Nat, trzymaj się! - Chwytam plastikowe, wyjące policyjne auto i mknę nim przez pokój aresztować chuliganicę. Włos mi się nie rozwiewa, bo od dwóch dni tkwi w śmiesznym lecz wygodnym koku na czubku głowy. Zresztą czasu na wiewanie nie ma... Na czytanie też nie. Odkładam wciągającą powieść, by po raz tysięczny przeczytać „ma on chłopczyka i dziewczynkę, miłego słonika i śliczną słoninkę“ i wysłuchać niezawodnego chichotu. I podejrzewam, że dziś znów mąż, po przyjściu z pracy, rozdając buziaki, zapomni o mnie.
Myślicie sobie czasem o waszym życiu alternatywnym? Ja bardzo często. Z wdzięcznością, że mi się jednak nie przydarzyło. 


6 komentarzy:

  1. Ja nie myślę o alternatywnym swym życiu, ale lubiłam zasypiać kiedyś z wyobrażeniem swojego szczęśliwego życia w domku z ogródkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś było to moim rytuałem, takie zasypianie z marzeniami pod powiekami. Szkoda, że mi się to zatraciło. Teraz zasypiam już siedząc jeszcze. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odbudować fantazję, podobno rozrasta się ona, kiedy się jej używa. :)

      Usuń
  2. Staram się nie myśleć ... popełniłam tyle błędów w swoim życie, że .. ale z drugiej strony gdybym ich nie popełniła nie byłam bym w tym miejscu co jestem, nie miała bym mojej wymarzonej dwójki i nie spotkała bym miłości mojego życia. Może nie jest idealnie ale jest.
    Świetny tekst. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to są bardzo ciekawe zagadnienia, bo patrząc z perspektywy czasu, skoro "błędy" zaprowadziły nas tam, gdzie nasze szczęście, to może wcale nie były to błędy? :) Trzymam kciuki za dalszą drogę i dziękuję za miłe słowa!

      Usuń