wtorek, 12 stycznia 2016

Przekręt

Za kilka dni Nata czwarte urodziny. Do tej pory ubchodziliśmy je głośno i kolorowo zapraszając znajomych z dziećmi do nas. W tym jednak roku potrzebujemy planu B. Zdecydowałam się bowiem towarzyszyć S. w tygodniowej dalekiej podróży służbowej. Dzieci zostaną w tym czasie w domu z Babcią i Dziadkiem. Oczywiście im bliżej wyjazdu, tym bardziej martwię się, że nie przeżyję tak długiego rozstania z nimi. Z drugiej jednak strony nie mogę się doczekać i w wyobraźni spakowałam już moją wielką walizę. Wracając do sedna, wyobraźcie sobie ten pech, że nasz wylot przypada akurat na dzień urodzin Nata! W obawie, że syn nam by tego nie wybaczył, wykorzystujemy bezczelnie fakt, że na kalendarzu on się jeszcze nie zna i świętowanie zaczynamy dzień przed faktyczną rocznicą. Zgodnie z naszym wewnątrzrodzinnym regulaminem będzie to dzień bezprzedszkolny, bezbiurowy i bezinternetowy. Mam nadzieję, że uda nam się sobą w pełni nacieszyć, nacałować i naściskać na cały (chlip) długi (chlip chlip) bezcałuśny tydzień (buuuu!).
P.S. Przynajmniej z prezentem mamy łatwo. Kiedy spytałam Nata co chciałby dostać, odpowiedział rozmarzony: bułeczkę z serem.



4 komentarze:

  1. Oby wszystko poszło gładko i bezboleśnie :)) Wszystkiego Najlepszego dla Natka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, te oczy.Piękne i ogromne!!!!!Życzenia wszystkiego dobrego dla Niego, a Wam wielu wrażeń i jakoś musicie przeżyć rozłąkę. Pozdro !!!

    OdpowiedzUsuń