wtorek, 18 sierpnia 2015

Wakacje u Babci i Dziadka

Napisał Nat (3,5)

Byliśmy na wakacjach. Pierwszy raz bez Mamy i Papy. Sami. To znaczy nie sami, bo razem. I nie sami, bo u Babci i Dziadka. Rodzice długo nie mogli się zdecydować czy nas zostawić, więc im pomogłem oświadczając, że ja do domu nie jadę. Chcę zostać! Babcia też bardzo chciała, a Dziadek potrzebował pomocy w ogrodzie, więc w końcu zostaliśmy. 
"Czy to nie za wcześnie? Czy nie będziemy płakać? Czy Babci i Dziadka nie zamęczymy? Czy nie poczujemy się porzuceni i w związku z tym nie doznamy traumy psychicznej prowadzącej do silnych depresji w wieku dojrzałym?" - Mama jak zwykle miała sporo wątpliwości i obaw. Zdaje się jednak, że rozwiały się one tuż za drzwiami, bo Rodzice ruszyli sprzed domu Dziadków z piskiem opon, równo kiwając głowami w takt głośnej muzyki. 
Mama dzwoniła do nas trzy razy dziennie, ale rzadko mieliśmy czas, żeby z nią pogadać. Pol, ubrana w samą pieluszkę, pilnie ćwiczyła nowe umiejętności raczkowania, którą podpatrzyła u kotka Babci i wstawania. Ja jeździłem z Dziadkiem na pole nadzorować pracę traktorów i lot nietoperza. Albo kosiłem trawę. Albo taplałem się w wodzie. Albo jadłem lody. Albo czytałem książeczki. Albo bawiłem się strażackim wozem Dziadka. Z drabiną!
Nie, nie przeżyliśmy traumy i nie płakaliśmy nawet. Nauczyliśmy się, że można się świetnie bawić bez Mamy i Papy, i że Babcia i Dziadek doskonale potrafią ich zastępować. Że mają dla nas nawet więcej czasu, cierpliwości i pomysłów na cudowne spędzanie czasu. W czwartym dniu wakacji spakowaliśmy zabawki i książeczki, i wróciliśmy do domu, w którym nic się nie zmieniło, nic nam nie uciekło, nic się nie schowało. Czekali na nas wzruszeni i stęsknieni Rodzice. Czekało przedszkole, spacery, plac zabaw. Bawimy się więc, wszystko jest jak przedtem. Tylko od czasu do czasu pytamy, czy Babcia już wypiła kawę, czy Dziadek już wrócił ze spaceru z pieskiem, czy znów pobawimy się w ogrodzie w Polsce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz