piątek, 12 czerwca 2015

TOP 5 moich ukochanych miejsc w Berlinie

Poniższy wpis powstał w ramach projektu Klubu Polki na Obczyźnie

Podejrzewam, że kilka lat temu post ten wyglądałby zupełnie inaczej. Wśród moich ukochanych berlińskich "kawałków podłogi" znalazłby się pewnie tętniący życiem Alexanderplatz, może jakieś muzeum albo klub muzyczny. 
Dziś, kiedy przez miasto tuptają ze mną dwie dodatkowe pary małych stópek, cenię sobie przede wszystkim spokój, bliskość natury, swobodę i bezpieczeństwo. Właśnie te cechy łączą moje aktualnie ukochane miejsca Berlina. 

5. Mauerpark

Jeśli chcecie w godzinę poznać charakter Berlina, wybierzcie się w pogodną niedzielę do Mauerparku. Park ten, to w zasadzie rozległy trawnik, na którym spotykają się młodzi ludzie, by pograć w kosza lub kubb, pogrillować, wypić piwo, posłuchać muzyki na żywo itp. W weekendy park przypomina jarmark, jest tłoczno, radośnie, kolorowo. To najżywsza propozycja z mojej listy.
Bezpośrednio do Mauerparku przylega niezwykłe targowisko różności – Flohmarkt czyli pchli targ. Kupić tam można: wszelkie starocie (w tym, co mnie zawsze spycha w zamyślenie nad przemijaniem, stare zdjęcia i albumy osób, które... już ich nie potrzebują), wyroby artystyczne, rowery, ciuchy, meble... Można też oczywiście zjeść i wypić.
W Mauerparku spędzić można przyjemnie cały dzień. Ja najczęściej przychodzę tu na „długość piwa“. Rozglądam się ciekawie, chłonę tę atmosferę beztroski, sprawdzam, czy nie pogubiłam dzieci i znikam w jednej z cichych, uroczych uliczek wiodących do parku.






4. Britzer Garten

Ogromny park Britzer Garten leży w dzielnicy Mariendorf i jest tak duży, że posiada wewnętrzną komunikację parkową w postaci wąskotorowej kolejki. Na wyprawę do parku warto jest przeznaczyć co najmniej kilka godzin, a chyba najprzyjemniej byłoby zaopatrzyć się w kosz piknikowy i balować cały dzień. W parku znajdują się m.in. piękne, rozległe trawniki, wzgórza widokowe, strumyki i sadzawki (w których pływają ogromne ryby), zagrody z osiołkami i kozami, wodny plac zabaw, mini golf, restauracje i kawiarnie oraz spory teren przeznaczony dla najmłodszych. Atrakcją są też ogrody tematyczne, jak np. różany czy ziołowy. Przytulne zakątki zachęcają, by zaszyć się w nich z książką i na jakiś czas zapomnieć o świecie. Jest też namiot, w którym odbywają się imprezy okolicznościowe. My trafiliśmy na Oktoberfest z orkiestrą, piwem i golonką.






3. Köpenick

Kto chce w Berlinie od Berlina uciec, niech wybierze się do Köpenick. Ta senna dzielnica to idealny cel niedzielnych spacerów, jeśli ktoś lubi podróże w czasie. Dickensowski klimat snuje się tam ulicami niczym wieczorna mgła. W gwarnych, przytulnych kawiarniach uśmiechnięte kelnerki w białych czepkach i fartuszkach, w których wyglądają jak łabędzie, stawiają na stolikach parujące jabłeczniki polane sosem waniliowym.
W położonym malowniczo nad rzeką barokowym pałacu podziwiać można wystrój wnętrz z epoki renesansu, baroku i rokoko. Kolekcja obejmuje ponad 500 eksponatów. Park pałacowy zdobi kilka wartych obejrzenia rzeźb.
Mój köpenickowy dzień był dniem jesiennym, słonecznym, bajecznie złotym (złota niemiecka jesień?). Coś mi jednak mówi, że prawdziwy duch tej dzielnicy objawia się w ciemne, zimne wieczory, kiedy krople grają na "kocich łbach" jak na klawiszach deszczowe preludium, a echo niesie przez stulecia stukot końskich kopyt.



2. Gärten der Welt

W Ogrodach Świata spędziliśmy już kilka niezwykle przyjemnych dni. Tym razem przenosić można się nie w czasie, a w przestrzeni. Tutaj, zebrane razem zostały najpiękniejsze ogrody świata. Są wśród nich: chiński,  japoński, koreański, balijski, orientalny i włoski. Dodatkową atrakcją są: żywopłotowy labirynt, ogród bajek i liczne place zabaw.
Za każdym razem kusiło mnie, żeby tuż przed zamknięciem ogrodu cupnąć sobie gdzieś pod krzaczkiem, przeczekać momencik i spędzić w ogrodzie długą, niezapomnianą, magiczną noc. Może kiedyś zdobędę się na tyle szaleństwa.


1. Pod Jabłonką

Na samym szczycie moich ukochanych miejsc Berlina stoi jabłonka i przytulony do niej mały domek. Stoi sobie to drzewko, otoczone białym płotkiem, po którym wspina się malwa i ślimak leniwie, i zrzuca rumiane jabłuszka w małe rączki moich dzieci.

A tymczasem leżę pod gruszą
Na dowolnie wybranym boku
I mam to, co na świecie najświętsze
Święty spokój.

A tymczasem leżę pod gruszą
A świat obok płynie leniwie
I niczego więcej nie pragnę
Wręcz przeciwnie.

                                            Magda Czapińska



Ten projekt jest dedykowany Stowarzyszeniu Piękne Anioły.
Jeżeli spodobał Ci się mój post, możesz wesprzeć Fundację dowolną kwotą. 
Więcej informacji  znajduje się na blogu Klubu Polek.

* Niektóre zdjęcia i fragmenty tekstu pochodzą z mojego pierwszego bloga Z Twierdzy Wroga.

2 komentarze:

  1. Hej! Z nieznanych mi powodów omijałam Berlin szerokim łukiem. Mimo że nie mam dwóch dodatkowych stópek to chętnie odwiedziłabym miejsca, o których wspomniałaś. Zaczynając od Gärten der Welt! Wpisuję Berlin na swoją listę 'do zobaczenia' ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Berlin jest miastem o wielu twarzach. Potrafi być piękny, potrafi być bardzo brzydki, ale na pewno jest warty poznania. I ma w sobie "to coś". :) Jak już tu dotrzesz, daj znać, zrobimy "klubowy zjazd" :D Oprowadzę Cię i poczęstuję kawą pod Jabłonką. :)

      Usuń