niedziela, 21 czerwca 2015

Kadry codzienności

Napisał Nat (lat 3,5)

- Matko, jak ten czas leci - mówi co wieczór Mama. - Dzień za dniem, tydzień za tygodniem. Dopiero wypełzaliśmy z łóżek w poniedziałek rano, a już słodka niedziela mówi dobranoc - tak, to ciągle ona tak gada. My, maluchy skupiamy się dzielnie na swoich obowiązkach. Chodzę co dzień do przedszkola, gdzie ciężko się bawię, aż mnie Mama z Polą odbiorą. Potem zgadzam się towarzyszyć im na placu zabaw, gdzie nadal muszę się bawić. Czasem mama chce iść na lody, no to idziemy. Nie odmawiam, żeby jej nie robić przykrości. Tak mijają nam dni, a droga z przedszkola do domu wiedzie nieraz przez łąki, lasy i pola. A propos Poli. Moja mała siostra jest równie zajęta jak ja. Trenuje nowe umiejętności i rośnie, ale o tym pewnie opowie wam wkrótce sama.
Mama na dodatek ma nowe, dziwne hobby, ale zakazała mi Wam mówić, bo podobno granie w grę komputerową (zwane przez Dziadka "bieganiem po lesie") nie przystoi matce małych dzieci i gospodyni domowej, u której kurz na półkach zalega. Ups. Czy ja się właśnie wygadałem? Tludno. Chlapłem se. Ale ja w to Mamy granie to i tak nie wierzę, no bo niby kiedy ona miałaby po tym lesie biegać? Jest przy mnie, kiedy zasypiam, jest kiedy się budzę i jeszcze cały dzień potem. A z Polą tak się zrosły, że z Papą mówimy na nie Mamopol. Mama się za to na nas wścieka, ale cóż, musi się z tym zmierzyć.
W tym całym chaosie szykujemy się już do urlopu. Kupujemy kremiki na słońce, kapelusze, okulary i czekamy. Nie rozumiem tylko, jak my to słońce naszymi kremikami smarować będziemy? 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz