poniedziałek, 2 marca 2015

Nigdy nie umawiaj się z dzieciatymi

Twoja koleżanka urodziła dziecko? Daj sobie z nią spokój. Bez żalu, zdecydowanym ruchem skasuj jej numer i zapomnij. Ta znajomość pożytku ci już nie przyniesie.
Jeśli się wahasz, bo to jednak najlepsza przyjaciółka i świetnie się rozumiałyście, nie kasuj numeru. Zablokuj go. Na kilkanaście lat. Tyle minie, aż znów zaczniecie mówić o tym samym.
Jeśli mi nie wierzysz, sprawdź na własnej skórze, jak wyglądać będą teraz wasze kontakty. Przede wszystkim to ty będziesz musiała zawsze przyjeżdżać do niej, chyba że wolisz spotkania w klejących i wrzeszczących kawiarniach dla rodziców, które znajdują się też raczej bliżej jej domu niż twojego. Porę i długość wizyty będziesz musiała dostosować do rytmu i spraw jej dziecka. Usłyszysz wtedy "nie mogę, to akurat pora karmienia", "najwyżej później, bo Malwinka w tym czasie śpi", "nie, nie możemy, mamy szczepienia" i tak dalej. Jak już ostatecznie uda wam się znaleźć wspólny, pasujący kwadrans i gdy już będziesz prawie w drodze, dzieciata zadzwoni i przełoży spotkanie, bo Malwinka bidulka zachorowała. A tylko spróbuj wtedy nie wyrazić współczucia!
No i po co ci to wszystko? Oszczędź sobie patrzenia na umierającą przyjaźń. I nie żałuj. Nie straciłaś wiele. Najwyżej kwadrans rozmowy o ząbkach, pieluchach i rozstępach, i możliwość ozdobienia nowej bluzki mlecznym esem floresem.
Jeśli w tym momencie płaczesz i rozpaczasz, bo jednak żal ci tej przyjaźni, uratuj ją rodząc Tadeuszka lub Anielkę.

przyjaciółka mnie unika

4 komentarze:

  1. Spełniam Twoją nadzieję i protestuję!
    Mimo, że w poście pojawiło się moje wdzięczne imię :D , to jednak niezupełnie się z Tobą zgadzam. Urodzenie dziecka wymaga trochę od przyjaciół wyrozumiałości. Nie tylko ta, której świat się wywrócił do góry nogami (czyt. matka) powinna teraz zachowywać czujność, obserwować przyjaźń i o niej pamiętać, ale bezdzietna przyjaciółka też powinna okazać wyrozumiałość. Przyjaźń dwojga rozumnych ludzi nie może się rozwalić z powodu dziecka. Szczerze? Jeśli mojej przyjaciółce korona z głowy spadnie, że "spotkamy się trochę później, bo o tej godzinie Kalinka śpi", lub "spotkajmy się bliżej mnie, bo to czy tamto", no to czy my mówimy o przyjaźni? Bo to trochę dla mnie szukanie problemów na siłę.
    Mam przyjaciółkę, mam dziecko od dwóch lat. Ona się o dziecko stara od 5 lat i nic. Nie ma między nami zawiści, wyrzutów, pretensji. Nie rozmawiamy o dziecięcych sraczkach ani ząbkowaniu. Można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Malwino :) za protest! W tej dziwnej sytuacji chodzi o to, że tu nawet nie ma winnych. Każda ze stron ma swoje racje. Przyjaciółka może pięć i dziesięć razy dostosuje się do Was, ale w końcu ile można. Ona też chce czuć się ważna. Chcę wierzyć, że przyjaźć Twoja i Twojej przyjaciółki nie ucierpi, ale szczerze mówiąc wątpię w to. Z czasem sytuacja stanie się dla niej zbyt bolesna. Można długo mieć dobre chęci, działać racjonalnie, jednak tłumione emocje w końcu dają o sobie znać. Kiedy my powiedzieliśmy bezdzietnej siostrze męża, że spodziewamy się dziecka, ona po prostu się popłakała. Nie ze szczęścia, niestety.
      Teraz na szczęście sama jest matką i tego również życzymy Twojej przyjaciółce i Waszej przyjaźni. :)

      Usuń
  2. A ja zaniedbałam tak właśnie przyjaznie!Więc coś w tym jest!;) Ale na szczęście reanimacja się udała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tak z ręką na sercu powinnyśmy sobie, my, mamuśki, odpowiedzieć na pytanie, czy czasem faktem posiadania potomstwa i masy obowiązków nie usprawiedliwiamy własnego lenistwa. Wolimy wygodnie w ciepełku posiedzieć, niż spakować tę górę manatków i ruszyć w trasę. "Nie przyjedziesz do nas? No to trudno, ja się przecież z wózkiem telepać nie będę". Jak by wózek nie miał kół. ;)

      Usuń