sobota, 21 marca 2015

Bajki Tysiąca i Jednej Polki: Stary Niedźwiedź

Poniższy post powstał w ramach projektu "BAJKI TYSIĄCA I JEDNEJ POLKI" Klubu Polki na Obczyźnie, który dedykowany jest Karince oraz jej siostrze Ali. Dziewczynki aktualnie nie mają możliwości by podróżować, dlatego zabieramy je w baśniową podróż po świecie z dziecięcych snów.
***
"Istnieje mapa bez krańców świata - są na niej wszystkie kontynenty, miasteczka i wsie, ale jako że zawieruszyła się w bibliotecznym dziale baśni, nabyła magicznych cech: jeśli się na niej stanie, potrafi porwać ze sobą w najbardziej odległe miejsce.
Byli tacy, którzy próbowali przedostać się mapą na skróty na Wielką Rafę Koralową u brzegów Australii, na szczyty Himalajów, a nawet do sklepu obuwniczego dwie przecznice dalej. Te próby jednak kończyły się fiaskiem, bo żaden ze śmiałków nie odkrył, że na wyprawę mogą wybrać się tylko dzieci. Czternastoletnia Ala i jej ośmioletnia siostra Karina poznały także inny sekret mapy - nie da się nią podróżować w pojedynkę. Dziewczynki dobrze wiedzą, że trzeba razem usiąść na wygniecionym papierze i mocno złapać się za ręce i dopiero wtedy otworzy się przed nimi droga. Dokąd tym razem? Jak zwykle tam, gdzie ktoś na tę dwójkę będzie czekał. Tak jak tutaj."



BAJKA 20. 
"Stary Niedźwiedź"

Karinka i Ala ciekawie rozejrzały się po miejscu, w którym znalazły się tym razem. Stały na ogromnym placu, pełnym ludzi biegających w różne strony. Samochody trąbiły, próbując wyminąć większe i wolniejsze autobusy i tramwaje. Z wielkim hukiem z tunelu wynurzył się żółty pociąg, a nad ich głowami samolot przelatywał tak nisko, że można było pomachać pilotowi. W tym chaosie, w tym kolorowym tłumie mówiącym różnymi językami, w tym przytłaczającym hałasie nikt absolutnie NIKT nie zwracał na dziewczynki najmniejszej uwagi.
Karinka mocniej ścisnęła rękę siostry:
- Chyba mi się tutaj nie podoba – szepnęła, a jej głosik ledwo przebił się przez uliczny harmider.
- Chodź, zaraz coś wymyślimy – odważnie odparła Ala i pociągnęła Karinę w stronę niewielkiego skwerku zieleni, na którym stała ławeczka.

Dopiero teraz dziewczynki zobaczyły, że na ławeczce siedzi jakaś mała postać. Siedzi i płacze. Był to jasnowłosy chłopczyk o bladej cerze i dużych, brązowych oczach. 

- Czy ty też się zgubileś? - Zapytały dziewczynki.
Chłopiec szybko zeszkoczył na ziemię i otarł rękawem łzy.
- Ależ skąd. Ja tylko czekam tu na kogoś. Ale dzisiaj komunikacja miejska znów strajkuje, więc moi goście na pewno się spóźnią. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni i nikt się na spóźnialskich nie gniewa. Czekam na dwie miłe, ciekawe świata, lubiące słodycze... – w tym momencie chłopczyk uważniej przyjrzał się stojącym przed nim dziewczynkom i jego twarz rozjaśnił uśmiech – Ach! To przecież wy! Karinka i Ala, prawda? 

Dziewczynki przytaknęły ciesząc się, że odnalazły swego przewodnika. Tylko co taki mały chłopiec może im pokazać?
- Jestem Nat. Znajdujemy się w Berlinie, stolicy Niemiec, które graniczą z Polską, więc tym razem wasza podróż nie była zbyt długa. Mieszkam tu od urodzenia. Moja mama pochodzi z Polski, a mój Papa z Niemiec. Oboje rozmawiają ze mną różnymi językami, co czasem mnie denerwuje, a czasem bawi – rzeczowo oznajmił chłopiec, a dziewczynki postanowiły dać mu szansę.
- Miło nam cię poznać, Natku. A teraz zdradź nam koniecznie, dlaczego płakałeś – współczujące serduszko Ali już gotowe było do pomocy. 
Nat zawstydził się nieco, ale opowiedział dziewczynkom, że niedawno, w jego rodzinie pojawiła się nowa, mała istota, jego siostra Pola. - Nie dosyć, że wcale nie umie się bawić, to jeszcze zabiera tak dużo czasu moim rodzicom, że dla mnie zostaje go już niewiele. Nie chcę takiej siostry! Po co mi ona? - zakończył stanowczo i buntowniczo.
Dziewczynki popatrzyły na siebie z uśmiechem, przytuliły mocno jedna do drugiej i odparły:
- Co ty opowiadasz? Spójrz tylko na nas. Oczywiście, że czasem się ze sobą nie zgadzamy, kłócimy się o to, w co się bawić i o zabawki, i o słodycze, ale tak naprawdę jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami i bardzo, bardzo się kochamy. Musisz mieć trochę cierpliwości, dbać o Polę i zobaczysz, że już niedługo będziecie się wspaniale bawić i rozumieć bez słów.
- Nie potrzebuję waszych rad – Nat był uparty – Potrzebuję waszej pomocy. Muszę odnaleźć Starego Niedźwiedzia, najmądrzejszą istotę na świecie, symbol Berlina. Zamierzem poprosić go, by zabrał Polę i podrzucił ją innej rodzinie, żeby wszystko było tak, jak dawniej. Stary Niedźwiedź ukrywa się gdzieś w mieście i niezwykle trudno jest go odszukać. Jeśli uda nam się go znaleźć, wy również będziecie mogły go o coś poprosić. 
Karinka i Ala naradziły się krótko, mrugnęły do siebie, jakby miały jakiś plan i oświadczyły chłopcu, że chętnie mu pomogą.
- To gdzie zaczynamy poszukiwania? - spytały jednocześnie.
 - W najbardziej oczywistym miejscu, w zoo – ucieszony Nat już ruszył przed siebie. 

Po sporym wybiegu w zoo dumnie przechadzały się dwa ogromne niedźwiedzie polarne. Dzieci krzyczały do nich z całych sił, ale te nie reagowały. Ba, nawet na nie nie spojrzały. W końcu jeden z nich, wyraźnie zniecierpliwiony zaryczał ostrzegawczo. 
 

berlińskie zoo


Dziewczynki zadrżały, a Nat cały się za nie schował. 
- Chodźmy – zadecydowała Ala – to z pewnością nie jest nasz dobry Stary Niedźwiedź. Poszukamy gdzie indziej. Karinko, nie jest ci czasem zimno?
- Nie, a tobie? Chcesz moją czapeczkę? - dziewczynki uśmiechnęły się do siebie 
Nat rozczarowany pokiwał głową i z zaciekawieniem obserwował wzajemną troskę sióstr. Ruszyli dalej.

Tuż przy Alexanderplatz, który jest najsłynniejszym placem Berlina, dzieci spotkały całą niedźwiedzią rodzinę siedzącą na krzesełkach i obgadującą przechodzących turystów. Nat przysiadł się do miśków i próbował zagadywać, ale one zajęte były wyłącznie sobą i narzekaniem na pogodę, tłumy, śmieci i wysokie ceny lodów.


berlińskie misie


Dzieci szybko zrozumiały, że i tu nie ma poszukiwanego przez nie mędrca. Na pocieszenie sprawiły sobie po kulce zimnych przysmaków i poszły dalej omawiając kolejny etap działania. Nagle Ala potknęła się i jej lód spadł na ziemię, wprost do błotnistej kałuży. Dziewczynce zaszkliły się oczy, ale Karinka zareagowała szybko:
- Co nie smakował ci? Mi też wcale nie smakuje! Bleee. Jeśli mi nie pomożesz w jedzeniu mojego loda, też będę musiała go wyrzucić, bo sama absolutnie nie dam rady.
Zadowolone dziewczynki poszły dalej, a Nat patrzył na nie zamyślony, aż krople topniejącego przysmaku zaczęły kapać mu na buty.


Kilka ulic dalej dzieci natknęły się na wyjątkowego, bardzo kolorowego niedźwiedzia, który na dodatek stał na głowie.
- Patrzcie, uprawia jogę! To na pewno jest nasz Niedźwiedź-myśliciel! - zawołała Karinka i wesoło podbiegła do miśka – Cześć, czy ty wiesz wszystko i jesteś bardzo stary?
- Owszem, wiem wszystko, ale za to „stary“ to się chyba powinienem obrazić. Czy ty, mała, ciekawska dziewczynko widzisz u mnie jakieś zmarszczki? Jestem piękny, jestem giętki, jestem młody, jestem nowy! - zanucił miś nie zmieniając pozycji.
- Czy potrafisz sprawić, żeby moja siostra przeprowadziła się na przykład do sąsiadów? - wykrzyczał podekscytowany Nat. 
- Nie, tego sprawić nie potrafię. To umiałby pewnie Stary Niedźwiedź, ale nie wiem, gdzie on aktualnie się znajduje. Mój mały przyjacielu, muszę przyznać, że masz zupełnie niedorzeczne marzenie. Ja należę do dużej rodziny misiów, nazywamy się United Buddy Bears i zostałyśmy powołane do życia, żeby uczyć ludzi tolerancji i porozumienia pomiędzy narodami, kulturami i religiami. Mam mnóstwo rodzeństwa i mimo iż każdy z nas jest inny i reprezentuje inny kraj, bardzo mocno się kochamy i wspieramy. Zastanów się jeszcze.
 
miś jogin

Dzieci podziękowały grzecznie kolorowemu Niedźwiedziowi i ruszyły w dalszą drogę. Przemierzyły miasto wzdłuż i wszerz, wdrapały na słynną wieżę telewizyjną, zajrzały pod Bramę Brandenburską, płynęły statkiem po rzece Sprewie, przeszukały parki, muzea i place zabaw, ale nigdzie nie natrafiły nawet na ślad Starego Niedźwiedzia. Nie były jednak smutne czy zawiedzione, wręcz przeciwnie, świetnie się bawiły, dużo śmiały i tańczyły. Mały Nat okazał się świetnym przewodnikiem i dziewczynki szybko polubiły charakter tego ruchliwego miasta.

- Alu, ja już jestem strasznie zmęczona, czy możemy troszkę odpocząć? - spytała Karinka masując obolałe stopy.
- Nie, kochana, nie możemy teraz zawieść Nata. Zostało nam już niewiele czasu, a nadal nie odnaleźliśmy tego, którego szukamy. Wskakuj mi na plecy, poniosę cię chwilkę. 
Nat z uśmiechem obserwował nowe przyjaciółki. Na jego twarzyczce nie było już śladu po wcześniejszym zmartwieniu. Podszedł do dziewczynek, ucałował je serdecznie i bardzo poważnie oznajmił:
- Ogłaszam koniec poszukiwań! Nie chcę już o nic prosić Starego Niedźwiedzia. Dzięki wam zrozumiałem, jak ważne, potrzebne i cudowne potrafi być rodzeństwo. Chcę, by mała Pola była moją siostrzyczką. Chcę ją wspierać i chronić, chcę się z nią bawić i łaskotać. Przecież tak naprawdę bardzo kocham te pulchne nóżki i mały nosek. A jak ona trochę podrośnie, przyjedziemy do was, moje kochane i podziękujemy wam za przykład, który nam dałyście. I wtedy wy pokażecie nam wasze strony. Zgoda? Zgadzacie się? Proszę!
Ala i Karinka aż podskoczyły z radości. Ich plan się powiódł. Pomogły małemu chłopcu, choć wcale nie przypominają Starego Niedźwiedzia.
- Na koniec – mówił uroczyście Nat – pokażę wam moje ulubione, tajemne miejsce. To zaniedbany, zapomniany przez wszystkich park, w którym panuje cisza i spokój. Tam sobie odpoczniecie przed podróżą do domu.

To właśnie tam, w zacienionym, przypominającym las parku Stary Niedźwiedź szykował się do zimowego snu. Niepozorny, udający pomnik, pomalowany sprayem przez niewierzącą już w jego moc młodzież stał sobie spokojnie na cokole i wypatrywał pierwszych oznak zimy.


Stary Niedźwiedź


Trójka naszych przyjaciół od razu poznała, że to on, dobry, wiedzący wszystko, spełniający marzenia Stary Niedźwiedź. Symbol miasta Berlin.

- Moje dzieci o dobrych serduszkach, czy mogę wam w czymś pomóc?
Nat tylko przecząco pokręcił jasną głową. Karinka i Ala wesoło podbiegły do misia, objęły jego starą głowę i wyszeptały coś do ciekawie nadstawionych uszu. Zaraz potem, za pomocą magicznej mapy wróciły do domu w pięknej Polsce.
Jak tam, dziewczyny? Czy zdradzicie, o co poprosiłyście Starego Niedźwiedzia? Nat bardzo chciałby wiedzieć.

***
O wcześniejszych przygodach dziewczynek możecie przeczytać na naszej klubowej stronie:
http://www.klubpolek.pl/

4 komentarze:

  1. Piękna,pouczająca i wzruszająca bajka, fajne przygody bohaterów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Fajna taka mapa. I taki Niedźwiedź. I takie dzieci :)

      Usuń
  2. Dziękujemy za ciekawą bajkę. Jeżeli chodzi o życzenie to mamy tylko jedno...
    Pozdrawiamy
    Ala i Karinka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochane Dziewczyny, my się domyślamy i z całego, z całego serca życzymy!

      Usuń