czwartek, 26 lutego 2015

Z dzieckiem w Berlinie

Napisała Pol (4 miesiące)

Jako wózkowa rodzina z nowym członkiem, czyli ze mną, bardzo chwalimy sobie życie w Berlinie. Generalnie nie ma żadnego problemu z poruszaniem się po mieście w pozycji horyzontalnej. Wygląda to tak, że ja sobie leżę i patrzę, a mama pogina z windy do windy, z S-Bahnu do busa, aż znajdziemy się tam, gdzie chciałyśmy. Zaledwie na kilku stacjach nie ma ani windy, ani zjazdu, ale nie wiemy, na których, bo tam nie jeździmy. 
Oczywiście, że i tak narzekamy! Jazdy windami na Alexanderplatz i Friedrichstraße przypominają wyścig ślimaków. Windy często są przepełnione, bo obsługują kilka pięter. Nie tak znowu rzadko zdarza się, że winda się sypnie i nie jeździ. Wtedy Mama szepcze, że mam przestać się ślinić i zwyglądnieć ładnie i prosi kogoś o pomoc z niesieniem wózka po schodach. Czasami nie zdąży nawet zapytać, a już ktoś się we mnie zakochuje i łapie ochoczo za rączkę. Wózka oczywiście.
My zawsze planujemy sobie podróż i upewniamy się, że na interesujących nas stacjach są windy. Zaglądamy wtedy na stronę BVG lub korzystamy z aplikacji Öffi na telefon.
Urzędy, biblioteki, muzea, centra handlowe też zazwyczaj posiadają system wspomagania rodzin wózkowych. Czasem, w starych budynkach są to windy towarowe z wejściem od piwnicy, ale są! Trochę gorzej jest z małymi, uroczymi, zagraconymi sklepikami, które Mama tak uwielbia. Na szczęście większość z nich znajduje się na Prenzlauer Berg, a tam i tak nie jeździ się wózkiem, tylko wisi w chuście. O, raz tylko Mama porządnie się wkurzyła, kiedy została wyproszona kawiarni. Mnie wtedy jeszcze nie było, ale przeczytałam sobie o tym tutaj. Tak więc pamiętajcie: Prenzlauer Berg - chusta albo lizanie wszystkiego przez wystawową szybę.
Kochamy Cię, Berlinie, za to, że nie skazujesz nas na spacery po cmentarzach i lidlach. Jesteśmy wdzięczni za to, że jedyną przykrością, jaka spotyka nas regularnie na naszych wózkowych wędrówkach jest wjechanie w psią kupę. Dziękujemy! 
Paryżu, Ty stary pudlu wystawowy, wstydź się! Ale o tym opowie Wam Nat.

Jeszcze jakieś pytania?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz