czwartek, 5 lutego 2015

Lekcja manipulacji

Napisała Pol (3 miesiące)

Pamiętacie, jak pisałam Wam o moim losie dżdżownicy? Daleko stamtąd nie odpełzłam, ale nauczyłam się kilku sztuczek sprawiających, że to świat pochyla się nade mną.
Bardzo pomocny okazał się Nat. Gdy tylko wydam dźwięk, rzuca wszystko (nawet ciasteczko, nawet bajkę) i przylatuje, bierze mnie za rączkę i mówi słodko "Poluuuś, Poluuuś". Wtedy ja się uśmiecham, on się cieszy i woła "Mamo, Pol się cieszy!". No to ja w śmiech, on mi wtóruje i tak chichramy się jakiś czas.
Nat musi się bawić tak, bym dokładnie widziała, co robi. Leżę sobie na macie, a on obok buduje domki, jeździ kolejką lub gotuje dla mnie zupkę. Kiedy bardzo się wysilam, udaje mi się przekręcić na brzuszek i pole widzenia się poszerza. 
Kiedy trzymanie za rączkę i polusiowanie nie pomaga, bo drę się nadal, Nat zrywa się i pędzi po Mamę lub Papę. Marudzi im tak długo i popycha w moją stronę, aż zrozumieją o co chodzi i przychodzą. Zdarza się nawet, że Nat okręca Mamy głowę ku mnie i mówi "Pol chce tuli tuli." Ma rację. 
Jak widzicie, radzę sobię jakoś w tym świecie. Zrozumiałam, że odpowiednio wyselekcjonowane i zastosowane metody manipulacji zasobami ludzkimi... żartuję. Tak naprawdę to zrozumiałam, że... że ktoś mnie chyba bardzo kocha! :)

ktoś mnie kocha

3 komentarze:

  1. myślę Pol,że nie chyba ale na pewno i to nie ktoś ale KTOSIE Cię bardzo kochają,myślę nawet,że tych KTOSIÓW jest dużo więcej niż myślisz.Ale radzisz sobie całkiem,całkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z radości tańczę właśnie taniec dżdżownicy :D

      Usuń